tak trochę inaczej…

Spoglądając często z perspektywy życia
Widzę swoje błędy, zmarnowane szanse i odkrycia
Czuję zawrót głowy, co odbija mnie od cienia
Cienia, którym jestem, bo takim się stałem
Może to i lepiej chociaż tego nie szukałem
Mam wiele słabości, jeszcze więcej troski
Mnóstwo w duszy bólu są też i pogłoski
O utopijnym świecie, magicznym miejscu zaistym
Z błękitnym niebem, słońcem promienistym
Gdzie dominuje radość i nie ma tam cierpienia
Na każdym kroku same dobre istnienia
Istnienia, których serca są czyste jak kryształy
Oddane prawdziwie, nie kochające dla chwały
Chcę bardzo w to wierzyć, lecz coś mi nie pozwala
Zbyt dużo blokad, a może mi odwala
Nie jestem feniksem by rodzić się z popiołu
Nie wiem ile szans mam, aby wyjść z tego dołu
Co najmniej jedną, to wiem na pewno
Pytanie jedno: dam radę czy spłonę niczym drewno?

 

P.S. i mogłabym rozszyfrować praktycznie każda linijkę tego Twojego wiersza…

bo jesteś w nim ukryty…

to cały Ty taki jaki jesteś naprawdę i to kim teraz na silę próbujesz być…

ale polemiki zostawię na inny czas i wpis…

a może i na nigdy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>